Witryna korzysta z plików cookie. Korzystając z serwisu zgadzasz się na ich przyjmowanie. Więcej.
ok

Polecamy

Ciasto CHAŁWOWE!

Ciasto CHAŁWOWE!

Tabbouleh, czyli tradycyjna sałatka arabska

Tabbouleh, czyli tradycyjna sałatka arabska

Babeczki kawowo-miodowe z orzechami laskowymi

Babeczki kawowo-miodowe z orzechami laskowymi

Lody wodne o smaku mango

Lody wodne o smaku mango

11 GENIALNYCH gadżetów do kuchni

11 GENIALNYCH gadżetów do kuchni

Oto 6 powodów, dlaczego powinniście jadać czereśnie!

Oto 6 powodów, dlaczego powinniście jadać czereśnie!

HIT! Sernik kokosowy na zimno

HIT! Sernik kokosowy na zimno

Miętowa zupa krem z cukinii

Miętowa zupa krem z cukinii

Muffinki z czerwonymi i czarnymi porzeczkami

Muffinki z czerwonymi i czarnymi porzeczkami

Chipsy z cukinii

Chipsy z cukinii

Jak przygotować oryginalny APEROL SPRITZ?

Jak przygotować oryginalny APEROL SPRITZ?

Kurczak w sosie chili po TAJSKU

Kurczak w sosie chili po TAJSKU

Gruszkowe smoothie z płatkami ryżowymi

Gruszkowe smoothie z płatkami ryżowymi

10 pomysłów na TORT URODZINOWY dla dziecka

10 pomysłów na TORT URODZINOWY dla dziecka

Błyskawiczne kotleciki wegetariańskie z selera

Błyskawiczne kotleciki wegetariańskie z selera

15 GENIALNYCH pomysłów na wykorzystanie ZIEMNIAKA

15 GENIALNYCH pomysłów na wykorzystanie ZIEMNIAKA

Kulinarna podróż po Toskanii – rozmowa z Aleksandrą Seghi, autorką “Fanklubu bułeczek z rozmarynem”

Aleksandra Seghi – absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, filolog włoski. Od siedemnastu lat mieszka w Toskanii, gdzie pracuje w radiu i prowadzi kursy kulinarne. Dzięki swoim publikacjom, zabiera czytelnika w niezwykłą kulinarną podróż, pełną smaków i kulinarnych ciekawostek. Łączy w nich opowieści o pięknej Toskanii ze sprawdzonymi przepisami na włoskie przysmaki. Właśnie ukazała się najnowsza książka autorki – „Fanklub bułeczek z rozmarynem”.

 

aleksandra_seghi_moja_toskania_okiennica_zielona

Co czytelnik znajdzie w Pani najnowszej książce? Czym się ona różni od pozostałych pięciu?

W książce „Fanklub bułeczek z rozmarynem” każdy rozdział to opowieść, która łączy się z jakimś daniem. W większości przypadków chodzi o toskańskie receptury. W jednym rozdziale odchodzę od reguły i podaję przepis na grissini, niezastąpione paluszki na każdym włoskim stole restauracyjnym. W książce jest dużo przepisów na klasyczne pyszności toskańskie takie jak cantuccini czy chleb bez soli. Są rozważania nad florentynkami oraz sympatyczne języki teściowej. Książka pt. „Słodkie pieczone kasztany” była bardzo osobista, gdyż opisywała moje wspomnienia z pierwszych lat mieszkania we Włoszech. Natomiast „Fanklub bułeczek z rozmarynem” to bardziej podroż kulinarna po regionie. Zaglądam do mało znanych miejscowości i przyglądam się tradycjom.

Co Panią najbardziej urzeka w Toskanii?

     Zachwyca mnie krajobraz tego regionu oraz jego różnorodność. Mamy tutaj dosłownie wszystko: morze, góry, doliny, jaskinie, groty… Mieszkam w tym regionie od 17 lat i jeszcze wszystkiego nie zdążyłam zobaczyć. Toskania wciąż mnie zaskakuje, a ja jestem tym zachwycona. Ostatnio wciągnął mnie temat opuszczonych miast i to również jest dla mnie niewiarogodne. Urzeka mnie ich czar, tajemniczość, historia. Oczywiście nie wspomnę już o wspaniałościach, jakie kryją się w dużych miastach turystycznych, ale również i miasteczkach mało odwiedzanych przez obcokrajowców czy samych Włochów. Na koniec wspomnę o wspanialej kuchni regionalnej oraz warzywach, owocach i innych wspaniałościach, jakie można tutaj spożywać. Ile razy jeździ się do Pienzy po cudowne sery pecorino czy mocno dojrzały ser fossa.

Jakie największe różnice w stylu życia czy podejściu do kulinariów widzi Pani między Toskańczykami, a Polakami?

  W pierwszej kolejności mamy inny tryb życia. We Włoszech istnieje siesta. Do pracy idziemy rano, potem mamy długą przerwę obiadową, po której ponownie wracamy do pracy. Do domu wracamy o 19, 19.30. I zazwyczaj mamy jeszcze siłę, by wyjść do miasta i spotkać się w pizzerii ze znajomymi. Spotkania są spontaniczne, nie trzeba się długo umawiać. Zauważyłam, że w Polsce wszystko staje się takie oficjalne. By umówić się ze znajomymi trzeba zarezerwować datę w kalendarzu i jeszcze ją potwierdzić kilka dni przed spotkaniem. Jesteśmy zaganiani i mało komu chce się wyjść w ciągu tygodnia. Dopiero w weekend.

Jeśli chodzi o kulinaria, to na pierwszy rzut oka widzimy jak wielkie przywiązanie i zużycie oliwy z oliwek jest we Włoszech. Tu wszystko przyrządza się z tym płynem zwanym zielonym złotem. W Polsce to wciąż produkt, który kojarzy się z wysoką ceną, z górnej półki, a więc niezbyt często używanym. Tak więc wiele ludzi wciąż używa oleju słonecznikowego czy oliwy z pestek winogron.

 Lubię włoskie biesiadowanie, brak pośpiechu i delektowanie się smakiem. W Polsce przywiązujemy dużą uwagę do tego, jak jemy. Wszystko kroimy nożem i widelcem. Natomiast we Włoszech na przykład pizzę jemy rękami, co tak naprawdę jest o wiele wygodniejsze. W Toskanii, przebywając w gronie znajomych zdarza się, że niektórzy maczają kromki chleba w sosie, który pozostał po potrawie. W Polsce nie byłoby to mile widziane.

Polacy lubią używać kostkę rosołową, ketchup lub koncentrat pomidorowy. Włoch najlepiej zrobi sobie sam pommarole ze świeżych pomidorów.

710x225_fanklub-buleczek-z-rozmarynem_

 

Ciąg dalszy wywiadu!

 

loading...